MS

Hej, tu Michał Śliwiński, założyciel Nozbe - aplikacji do zadań dla nowoczesnych zespołów. Po polsku piszę o produktywności. Wierzę, że praca to nie jest miejsce do którego idziesz, ale to co robisz.

Ten tablet “działa” i świetnie nadaje się do pracy, nauki i rozrywki

👨🏼‍💻iMagazine

W ostatnim wydaniu iMagazine pisaliśmy o naszych pierwszych Makach. Super historie. Ja pisałem o mojej pierwszej miłości do Macbooka Air… i zaznaczyłem, że mimo tamtego romansu, teraz głównie pracuję na moim iPadzie Air. W tym samym wydaniu pojawił się felieton redakcyjnego kolegi zatytułowany “Ten Tablet nie działa”. Jako autora książki “#iPadOnly” oraz ktoś, kto od 2,5 roku pracuje głównie na iPadzie, bardzo mnie ten tekst zaintrygował. Tak bardzo, że postanowiłem napisać ripostę w postaci tego felietonu, przekonując czytelnika, że szczególnie teraz, gdy ruszamy do pracy i nauki po wakacjach, iPad może okazać się niezwykle pomocny.

Ten felieton jest z wydania z września 2014 iMagazine

Zacznijmy od tego, że iPad to nie Mac (ani PC)

Mam wrażenie, że wiele osób uważa, iż iPad to taki mały komputer bez klawiatury, więc powinien działać tak samo jak komputer. Myślą: skoro na Maku ma wszystkie swoje pliki, to gdzie się one podzieją na iPadzie? Jeśli na Maku robiłem coś tak i tak, to czemu nie mogę tak samo tego zrobić na iPadzie? Przecież powinno być tak samo a nawet lepiej, prawda?

Otóż nie. Tak nie jest i dlatego wiele osób zaczynających przygodę z iPadem doznaje zawodu. Kiedy pisałem w poprzednim wydaniu iMagazine o moim pierwszym Maku, zwróciłem uwagę, że przechodząc z Windows PC na Maka, musiałem się kompletnie przestawić. Musiałem wielu rzeczy nauczyć się od nowa i do tego poznać zupełnie nowe programy do robienia tego samego, co poprzednio robiłem na Thinkpadzie. Przejście z Maka lub Windowsa na iPada jest jeszcze boleśniejsze… ale z perspektywy czasu - bardzo fajne.

Razem z iPhonem, masz przy sobie dwa komputery

Genialne jest to, że iPhone i iPad chodzą na iOS. Jeśli więc “przesiądziesz się” na iPada i powrzucasz pliki do chmury (np. Dropbox), dodasz notatki do Evernote’a, zadania - np. do Nozbe, masz dostęp do tego wszystkiego także na iPhonie. Co więcej, masz też dostęp do tych samych aplikacji, bo większość jest uniwersalna.

Dzięki temu, gdy chcę odpisać na maila, a potrzebuję odwołać się do zewnętrznego dokumentu lub notatki, otwieram dokument na iPhone, a piszę na iPadzie. Pracuję więc na dwóch “komputerach” jednocześnie i mam te dwa kompy zawsze przy sobie! Taka “wielozadaniowość” w zupełności mi wystarczy :-)

Jest jeszcze więcej przykładów

Chcę wysłać PDFa ze swoim podpisem mailem. Otwieram go w aplikacji GoodReader, dodaję swój podpis i tak przygotowanego PDFa albo wrzucam do Dropboxa albo od razu wysyłam mailem jako załącznik. To jest wbrew pozorom dużo trudniejsze na Maku!

Chcę robić fajne notatki. Używam Skitcha, Paper by 53 (razem ze stylusem Pencil), Moleskine… i mogę notować na każdym spotkaniu, a sporządzone zapiski wrzucać do Evernote.

Nauka? Jest na to mnóstwo aplikacji!

Co więcej, na iPada powstało wiele appek edukacyjnych. Polecam rozejrzeć się po AppStore. Nauka japońskiego, języka migowego - do koloru do wyboru… tym bardziej, że przeważnie takie aplikacje są dużo ciekawsze i fajniejsze niż te na Maka.

Praca? Najczęściej używam iPada!

Tak, jak pisałem wcześniej - dla mnie podstawą efektywnego działania to trio: Nozbe, Evernote i Dropbox. Poza tym iWork i iCloud do pisania tekstów lub pracy na arkuszach bądź nad prezentacjami. Oprócz tego “kombajny” jak GoodReader, aplikacje do zarządzania treściami w mediach społecznościowych (Twitter, Facebook, Pinterest), do czytania (Pocket, Kindle, iBooks) i do komunikacji (Skype, FaceTime, Hangouts). Jest ich sporo i działają wyśmienicie.

W dodatku, mój iPada jest 24h online. Dzięki 3G/LTE nie martwię się nigdy o Internet - w domu mam WiFi, “na mieście” jestem zawsze online. Po prostu działa. Laptopa trzeba za każdym razem podłączać za pomocą modemu USB lub szukać hot-spota…

Dla wymagających - jest jeszcze Microsoft Office na iPada (ja na szczęście nie muszę go stosować) i sporo aplikacji do pracy, często bardzo specjalistycznych. Coś czego na Maku zaczyna brakować.

Mała przechwałka - moja własna appka do pisania :-)

Na iPadzie faktycznie brakowało aplikacji dla tłumaczy, korektorów czy redaktorów, która umożliwiałaby pracę z dwoma tekstami - jeden obok drugiego. Uciążliwe były sytuacje, kiedy trzeba było poprawić tekst, porównując go z oryginałem. Problem został załatwiony, bo wraz z moim zespołem z Nozbe w kilka godzin napisaliśmy taką aplikację. Nazywa się DualEditor i jest dostępna za darmo z AppStore. Może opiszę ją szerzej w następnym wydaniu iMagazine.

Rozrywka - jejku, czego tu nie ma?

Mam na iPadzie Netflixa, Hulu, iTunes, iPla, YouTube, dużo gier (a mało czasu, aby w nie grać) i wszystko hula. Kiedy wyjeżdżam na wakacje, oglądam z żoną na iPadzie filmy na Netflixie albo wypożyczamy je z iTunes… Oprócz tego do dyspozycji iPadowców są aplikacje do filmów typu IMDB czy Zwiastuny. Niesamowite też, jak łatwo można znaleźć sporo fajnych gier w AppStore w cenie nie przekraczającej kilku dolców.

Odkąd używam iPada, przeglądam bardzo mało stron WWW, tylko ściągam odpowiadające im appki: IMDB, Techcrunch, BBC itp. Wrażenia są dużo intensywniejsze i przyjemniejsze, niż przeglądanie stron internetowych na Maku.

Dygresja: Naucz się pisać :-)

Ciągle nie rozumiem, jak większość osób funkcjonuje bez umiejętności bezwzrokowego pisania na klawiaturze. Choć nauka zabiera dużo czasu, da się to opanować. Dzięki tej umiejętności udało mi się nieporównywalnie szybciej nauczyć szybko pisać także na szkle iPada. Ściągnąłem aplikację TapTyping, zrobiłem kilka lekcji i od razu podkręciłem szybkość z 20 do 50 słów na minutę, opierając się na umiejętnościach pisania na “starej” klawiaturze.

Szczerze polecam ćwiczenie bezwzrokowego pisania bez względu na to, czy używasz iPada czy nie. Trzeba pracować nad tym codziennie i nie zrażać się tym, że na początku wygląda to jak powrót do przedszkola :) Jeśli macie zamiar pisać dłuższe teksty w przyszłości, to takie poświęcenie zaprocentuje. Efektem nauki nie jest poprawa o marne kilka procent. Szybkość pisania wzrasta zwykle ponad dwukrotnie. Warto.

Chociaż na iPadzie klawiatura jest opcjonalna

Biorąc pod uwagę to co napisałem wyżej, chciałbym jeszcze raz zaczepić czytelnika pytaniem: jak często tak naprawdę musimy używać klawiatury w codziennym życiu? Przy przeglądaniu WWW? Przy czytaniu?

Po przeanalizowaniu swoich codziennych czynności zauważyłem, że oprócz momentów takich jak pisanie tego felietonu, potrzebuję klawiatury dużo rzadziej niż mi się wydawało. Wiele aplikacji na iPadzie jest przy tym zoptymalizowana pod gesty i tapnięcia, co powoduje, że praca na iPadzie jest naprawdę fajna.

I na sam koniec - iOS8

W iOS8 będzie dużo więcej możliwości współpracy między aplikacjami dzięki karcie dzielenia się, rozszerzeniom i innym tego typu drobiazgom. Nie mogę się doczekać, by zobaczyć, jak fajnie będą współdziałać aplikacje. Wraz z ekipą Nozbe przygotowujemy też się w tym temacie.

Jeśli się nie oczekuje od iPada tego, że będzie Makiem, można być na nim bardzo produktywnym.

Jeśli nie zanudził Was ten felieton, zapraszam do przeczytania drugiego wydania mojej książki “#iPadOnly”, którą wraz z jej współautorem, Augusto Pinaudem, właśnie zaktualizowaliśmy. Znajdziecie tam więcej informacji o pracy na iPadzie, rekomendacje aplikacji i wiele wskazówek, które pomogą Wam przejść na iPada i wykonywać na nim większość (jeśli nie wszystkie) zadania, z jakimi będziecie musieli się do końca tego roku zmierzyć. Powodzenia!

Ten tablet “działa” i świetnie nadaje się do pracy, nauki i rozrywki