MS

Hej, tu Michał Śliwiński, założyciel Nozbe - aplikacji do zadań dla nowoczesnych zespołów. Po polsku piszę o produktywności. Wierzę, że praca to nie jest miejsce do którego idziesz, ale to co robisz.

Jak zarządzać notyfikacjami aby nie zwariować?

👨🏼‍💻iMagazine

Istnieje szansa, że gdy dostaniecie ten numer magazynu do ręki, niektórzy z Was będą już mieli na ręce nowy zegarek. O ile zamówienia przyjdą do Was na czas :-) Do tej pory to, co wiemy o Apple Watchu, pochodzi albo z oficjalnej strony internetowej albo z pierwszych opinii tych, którzy dostali testowe modele przed czasem. Jak na razie jest dużo sceptycyzmu. Z jednej strony ładny gadżet, z drugiej - powolnie działający soft, problemy z wytrzymałością baterii oraz przede wszystkim z notyfikacjami, które co chwila zaczepiają i przeszkadzają.

Ten felieton jest z wydania z maja 2015 iMagazine

Notyfikacje to nie tylko problem Apple Watcha!

Używam iPada jako mojego głównego komputera nie od dziś, iPhone’a jeszcze dłużej… i chętnie obserwuję, jak inni korzystają ze swoich urządzeń mobilnych. Sposobów jest sporo, ale najważniejsze jest to, aby nie dać się zwariować.

Prawie każda aplikacja na naszych urządzeniach prosi o pozwolenie na wysyłanie powiadomień typu “push”, czyli tzw. “notyfikacji”.

I my przeważnie im na to pozwalamy, bo sami nie do końca wiemy, jak często (lub rzadko) będziemy je dostawać. Potem jednak często dziwimy się, że telefon co chwila wibruje a kolejna aplikacja krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę nowym powiadomieniem.

To jednak od nas zależy, czy przejmiemy kontrolę i ustawimy notyfikacje w odpowiedni sposób, czy nie. Czy pozwolimy aplikacjom walczyć o naszą uwagę, czy podejmiemy decyzję dotyczącą tego, co może, a co nie powinno nam przeszkadzać. Ale jak do tego podejść? Poniżej spróbuję przedstawić mój sposób na notyfikacje.

Pytanie 1: czego nie chcę wiedzieć?

Jedne z najpopularniejszych powiadomień dotyczą nowych maili i wszelkiego rodzaju wiadomości z social mediów.

U mnie wygląda to tak: powiadomienia o poczcie mam wyłączone całkowicie. Gdy chcę sprawdzić skrzynkę mailową, to po prostu odpalam ją raz na kilka godzin. Wtedy przeglądam wiadomości, reaguję jak trzeba i wracam do roboty. Mogę sobie na to pozwolić, bo z moim zespołem komunikuję się przez Nozbe za pomocą zadań - a w Nozbe mam powiadomienia włączone. Maile dostaję tylko od “zewnętrznego świata” a on może przeważnie poczekać i nie wymaga szybkiej reakcji. A ja muszę mieć czas, aby skupić się na pracy.

Jeśli chodzi o media społecznościowe, to wyłączyłem wszystko, ale robiłem to po kolei. Od razu wyłączyłem powiadomienia z Facebook’a i Twittera. Chcąc sprawdzić, co słychać, odpalam po prostu poszczególne appki. Znowu: raz na kilka godzin. Kiedy zaczynałem przygodę z Instagramem, niezmiernie cieszyły mnie “lajki” dla moich zdjęć, więc korzystałem z powiadomień. Z czasem wyłączyłem jednak i te podnoszące na duchu notyfikacje.

Zatem powiadomienia dostosowuję do tego, co chcę wiedzieć teraz (wiadomość bezpośrednia) lub o czym akurat w tym momencie nie muszę być informowany (ktoś polubił mój wpis na fejsie).

Pytanie 2: gdzie muszę to wiedzieć?

Z definicji komputer i iPad to urządzenia, przy których spędzamy kilka godzin dziennie. Z kolei, wyjmując z kieszeni iPhone’a, korzystamy z niego przez kilka minut za jednym “zamachem”. A zegarek… no właśnie, jemu poświęcamy tylko kilka sekund.

Dlatego na przykład na mój iPad dociera sporo mniej notyfikacji niż na telefon. Na iPadzie pracuję i potrzebuję skupienia - tak jak teraz, pisząc ten felieton.

Jeśli w tym momencie przyjdzie powiadomienie na iPhone’a, a mam go w kieszeni z włączoną wibracją, mogę je zignorować i pisać dalej. Wiem, że nie jest to coś na tyle ważnego, żeby przestać pracować i to sprawdzić.

Z drugiej strony jest zegarek - najmniejsze urządzenie od Apple’a, na którym także trzeba ograniczać notyfikacje, aby nas co chwila nie “ciągnęło za nadgarstek”. Dlatego też w ustawieniach zegarka można sprecyzować, które powiadomienia mają przychodzić, a które nie.

Tak właśnie jest, musimy zdecydować, na które urządzenia chcemy otrzymywać konkretne powiadomienia.

Pytanie 3: na co chcę reagować?

To jest najważniejsze pytanie. Szczególnie w przypadku zegarka. Na pewno będę chciał sobie zostawić na nim powiadomienia z Nozbe, bo na zegarku będę mógł od razu na nie zareagować. Ktoś na mnie delegował zadanie? Mogę je zakończyć, sprawdzić lub oddelegować. Ktoś zaprosił mnie do projektu? Mogę to zaproszenie przyjąć bez wyciągania telefonu z kieszeni. Super.

Ktoś do mnie napisał maila? No fajnie, ale nie odpiszę mu z zegarka… dlatego tego typu powiadomienia będę zawsze na zegarku wyłączał. Najnowszy iMagazine jest już do pobrania? Super, ale nie przeczytam go na zegarku. Dostanę więc powiadomienie na iPhonie, ale nie na Apple Watchu.

Czyli jeśli coś jest ważne i mogę na to zareagować z poziomu zegarka, to takie powiadomienie sobie na nim zostawię. Na pewno.

Notyfikacje mogą zwiększyć produktywność…

… lub mocno wkurzyć. Ale to od nas zależy, jak będziemy z nich korzystać. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej widzę Apple Watch jako takie “centrum kontroli”, w którym nie tylko sprawdzam czas, ale podejmuję szybkie decyzje bez wyciągania telefonu z kieszeni lub zerkania na komputer bądź iPada.

A jak Wy używacie notyfikacji?

Czy postrzegacie je jako pomoc czy jako problem? Kupujecie zegarek? Jaki? Napiszcie do mnie na @MSliwinski na Twitterze.

Jak zarządzać notyfikacjami aby nie zwariować?