MS

Hej, tu Michał Śliwiński, założyciel Nozbe - aplikacji do zadań dla nowoczesnych zespołów. Po polsku piszę o produktywności. Wierzę, że praca to nie jest miejsce do którego idziesz, ale to co robisz.

Jak odnieść sukces i nie dać się 5 “niedasiom”

👨🏼‍💻iMagazine

Chciałbym podzielić się moimi doświadczeniami i doradzić, jak nie dać sobie wmówić, że czegoś się ”nie da” i robić swoje, aby w końcu osiągnąć sukces.

Ten felieton jest z wydania z marca 2017 iMagazine

1. Nie da się rozwijać biznesu “po godzinach”?

Jak pisałem w artykule o 10-leciu Nozbe, moja aplikacja powstawała jako dodatkowy projekt. Ot, takie hobby: testowałem nowo poznane zasady GTD (sztuki zarządzania czasem “Getting Things Done”) oraz technologię Web 2.0. Nawet kiedy już uruchomiłem projekt w lutym 2007 r., ciągle robiłem to “po godzinach” - rozwijałem Nozbe popołudniami. Mimo iż już w maju tamtego roku zdobyłem 100 pierwszych klientów, nadal nie byłem pewny co do przyszłości tego projektu. Po prostu dalej go rozwijałem i miałem nadzieję, że się uda. Dopiero na początku roku 2008 podjąłem decyzję, że spróbuję utrzymywać się tylko z Nozbe i rzuciłem dotychczasowe zajęcie.

Wiele mądrych głów przekonuje, że, aby odnieść sukces, trzeba rzucić wszystko i skupić się wyłącznie na nowym przedsięwzięciu. Ja się z tym nie zgadzam i moja historia udowadnia, że jeśli to “nowe” faktycznie ma potencjał, to trzeba odczekać, popracować trochę na “dwa etaty” i rozkręcić nowy projekt do takich rozmiarów, aby faktycznie móc mu poświęcać 100% swoich zasobów.

Zresztą nie tylko ja mam takie zdanie. Mój przyjaciel Michał Szafrański, autor bloga “Jak Oszczędzać Pieniądze”, zrobił podobnie i odnosi jeszcze większe sukcesy.

2. Nie da się osiągnąć globalnego sukcesu z Polski?

Językiem świata i Internetu jest angielski. Jeśli go znamy, możemy zacząć budować globalny biznes już dzisiaj. Bo liczy się to, czy władasz językiem potencjalnych klientów i użytkowników. Wiedziałem od początku, że Nozbe może pomóc zapracowanym i zestresowanym Polakom, ale zdawałem sobie sprawę także z tego, że metodologia GTD jest znacznie popularniejsza w Ameryce niż w Polsce. Tą liczebną przewagą podyktowana była moja decyzja, aby uruchomić Nozbe po angielsku i pisać do prasy amerykańskiej oraz udzielać się na anglojęzycznych blogach i forach dyskusyjnych.

Pierwszych użytkowników Nozbe nie interesowało to, że aplikację tworzy nikomu nieznany programista z Polski. Ważne było to, że narzędzie rozwiązuje ich realny problem i pomaga im się ogarnąć. I do tego “mówi” w ich języku.

3. Nie da się rozkręcić biznesu bez zewnętrznego finansowania?

Każdy startup walczy o zdobycie finansowania z funduszy Venture Capital. Choć moja firma też nazywana bywa startupem, nigdy nie walczyłem o żadne pieniądze poza tymi, które napływają od płacących użytkowników. Mój początkowy budżet nie był za wielki, a marzyłem o pierwszym Maku. Na pocieszenie nakleiłem więc sobie naklejkę Apple na starego Thinkpada a dopiero pod koniec 2008 r. kupiłem Macbooka Air.

Jak wspomniałem wyżej, dopiero po roku działalności rzuciłem wszystko i skupiłem się wyłącznie na Nozbe. Wtedy też zatrudniłem pierwszego programistę, i to na pół etatu! Rok później - specjalistkę ds. wsparcia klienta. Z czasem nasz zespół urósł do 12, a potem 24 osób. Teraz oprócz ponad 20 pracowników w głównym teamie mamy kilkanaście osób, z którymi współpracujemy na stałe.

Najlepsze jest to, że w 2017 r. nie trzeba zatrudniać aż tylu osób. Mamy dostęp do aplikacji i rozwiązań, które automatyzują wiele procesów. Jest także rzesza freelancerów, którzy chętnie przygarną różne zlecenia. W ten sposób pracujemy z tłumaczami, lektorami i wieloma innymi specjalistami. Dlatego można rosnąć i rozwijać biznes z bieżących pieniędzy i to w całkiem szybkim tempie!

Co więcej, nie trzeba dominować żadnego rynku - Nozbe działa w branży narzędzi do zarządzania czasem, gdzie konkurentów liczy się w tysiącach! Ale to nie znaczy, że setki tysięcy ludzi na świecie nie mogą korzystać właśnie z naszego narzędzia.

Nie jest tak, że aby jedna aplikacja przeżyła, inna musi umrzeć. Zresztą nikt nas nie może “zabić”. Możemy to zrobić tylko my, jeśli zaczniemy zaniedbywać swój produkt i użytkowników.

4. Nie da się bez profesjonalnego biura?

Zaczynając Nozbe, byłem sam. Dopiero poźniej zatrudniłem programistę z Torunia i osobę do wsparcia klienta z Warszawy. Nie mieliśmy biura. Od tamtego czasu zespół zdziesięciokrotnił swą liczebność… i ciągle nie mamy biura. Często słyszę, że “jak dorośniemy” lub jak zaczniemy “traktować Nozbe jako poważny biznes”, to wreszcie wynajmiemy sobie fajne biuro jak Google czy inne firmy internetowe. Ale jak mielibyśmy to zrobić, jeśli w naszym zespole są osoby z całej Polski i nie tylko? Gdzie to biuro miałoby się mieścić?

Z tego też powodu już od 10 lat wszyscy pracujemy z domu. Używamy Nozbe i innych aplikacji do zarządzania firmą i spotykamy się dwa razy w roku na “zjazdach Nozbe”, podczas których wynajmujemy hotel i przez tydzień wszyscy razem pracujemy, bawimy się i poznajemy się lepiej.

Nie potrzebujemy centralnego biura. Jest “No Office”, czyli praca w trybie zdalnym, dzięki której możemy zatrudniać świetnych specjalistów, nie martwiąc się o to, jak daleko mieszkają oraz cieszyć się życiem bez dojazdów do pracy, bez korków. Da się.

5. Nie da się podbijać lokalnych rynków bez przedstawicielstwa?

Ten ostatni punkt nawiązuje do poprzednich. Nie mamy biura w Dolinie Krzemowej, jednak tysiące osób w USA znają i używają Nozbe i są z tego bardzo zadowolone. Jak pisałem w artykule o 10-leciu Nozbe, udało nam się podbić rynek Japoński w sposób zupełnie niestandardowy, dzięki kontaktowi z lokalnym blogerem i tamtejszą firmą PR.

Wspieramy dziś 6 walut i oferujemy Nozbe w 10 językach. Wszystkie materiały są przetłumaczone, zapewniamy także profesjonalne wsparcie klienta w tych językach. Dla Japończyka Nozbe funkcjonuje jak produkt japoński - może wejść do Nozbe przez stronę Nozbe.jp, zobaczy wtedy stronę po japońsku, zapłaci w Jenach, a jak ma pytanie, to prosto z aplikacji wyśle zapytanie, na które dostanie szybką odpowiedź… oczywiście po japońsku. Czego mu więcej trzeba?

Nie daj się “niedasiom”!

To jest właśnie moja rada związana z produktywnością, zarządzaniem czasem i odnoszeniem sukcesu: nie daj się ”niedasiom”! Rób rzeczy po swojemu i ucz się od osób, które osiągnęły swoje cele w sposób niestandardowy.

Często w życiu jest tak, że wygrywa ten, kto robi coś inaczej, niż “zawsze się robiło”, ponieważ odnajduje swoją unikalną ścieżkę do celu… czego Tobie z całego serca życzę!

Jak odnieść sukces i nie dać się 5 “niedasiom”