MS

Hej, tu Michał Śliwiński, założyciel Nozbe - aplikacji do zadań dla nowoczesnych zespołów. Po polsku piszę o produktywności. Wierzę, że praca to nie jest miejsce do którego idziesz, ale to co robisz.

Dlaczego “mobile” jest wartością, “mobile” jest ważny i “mobile” jest faktycznie pierwszy.

👨🏼‍💻iMagazine

Znacie mnie z tych felietonów jako osobę trochę ekscentryczną - nie podążam utartym szlakiem. Moim głównym komputerem do pracy jest iPad Pro (na którym piszę ten tekst), drugim komputerem jest iPhone 6S Plus, a w moim ponad dwudziestoosobowym zespole wszyscy pracujemy z domu. Nie mamy centralnego biura. I nie będziemy mieć. Od ponad 9 lat tak właśnie wygląda moja praca nad Nozbe.

Ten felieton jest z wydania z czerwca 2016 iMagazine

Mobilność trzeba traktować poważnie i produktywnie!

Ostatnio firma rozwija się coraz bardziej dynamicznie i coraz częściej trzeba podejmować strategiczne decyzje odnośnie sposobu jej prowadzenia, narzędzi, jakich używamy, oraz wielu innych mniej lub bardziej istotnych spraw.

Niestety, błędy też się zdarzają.

Nikt nie lubi popełniać błędów. Wolimy mieć rację. A teraz, przy większej liczbie decyzji, te nietrafne są nieuniknione. Nie ma ludzi nieomylnych. Trzeba się do pomyłki przyznać i poprawić jak najszybciej. Jest wstyd i zmarnowany czas. Mało produktywnie, nieprawdaż?

Dlaczego popełniliśmy ostatnio kilka błędów? Bo zapomnieliśmy o wartościach.

Nie zdefiniowaliśmy jasno, co tak naprawdę jest dla nas ważne… albo po prostu nie braliśmy pod uwagę naszych wartości podczas procesu decyzyjnego.

Dlatego wartości trzeba jasno określić i spisać a następnie “przepuszczać” przez nie każdą decyzję?

Na przykład: “mobile”.

Jedną z naszych głównych wartości jest mobilność - nie mamy stałej siedziby, nie jesteśmy uwiązani do biurek, możemy pracować skądkolwiek, a naszymi komputerami mogą być nie tylko Maki czy PC-ty, ale też urządzenia mobilne, np. iPady czy iPhone’y.

W końcu jestem współautorem książki “iPadOnly”.

Odzwierciedleniem tej wartości w sposobie funkcjonowania naszego produktu jest fakt, że Nozbe działa na wszystkich znaczących platformach. Nie tylko na iOS, nie tylko na Macu, ale także na Windowsie i Androidzie. Nie chcemy nikogo “dyskryminować”, bo naszym celem jest to, aby wszyscy użytkownicy byli produktywni bez względu na miejsce i czas.

Wspieramy te wszystkie platformy i staramy się, aby nasza aplikacja świetnie się sprawdzała na każdej z nich. Aby niezależnie od urządzenia, jakie klient mam w ręce (czy “pod ręką”), mógł działać skutecznie.

Takimi wartościami się kierujemy jako twórcy oprogramowania i takie same wartości powinniśmy wyznawać jako jego użytkownicy. I właśnie tutaj popełniliśmy poważny błąd.

Historia pewnej aplikacji mało mobilnej…

Ostatnio wybraliśmy narzędzie do dokumentacji i bardzo byliśmy z tej decyzji dumni. Wprawdzie osobiście go nie wybierałem, ale obserwowałem temat i podobało mi się, jak zespół szukał, sprawdzał, testował i w końcu wybrał. Wszyscy chętnie ruszyli do dokumentowania procesów w firmie, chwaląc, jak nagle lepiej wszystko działa. Wyraźny wzrost efektywności pracy!

Ja w tym czasie musiałem skupić się na innych tematach, ale nie ukrywam, że cieszyło mnie, jak fajnie - jako zespół - podeszliśmy do tego tematu.

Do czasu.

W którymś momencie kolega z firmy poprosił mnie o dopisanie kilku kwestii do naszej dokumentacji. Z ciekawością przystąpiłem do dzieła, jako że tak naprawdę nie korzystałem jeszcze z tego nowego narzędzia.

Zalogowałem się na moim iPadzie Pro na Safari, aby dopisać, co trzeba. Próbuję coś zrobić, a tu aplikacja webowa nie chce działać poprawnie. Nie pokazuje żadnego błędu. Po prostu mogę czytać artykuły, ale nie mogę ich edytować.

Spróbowałem na iPhonie. Tutaj nie ma nawet opcji edycji! Tylko do odczytu…

Wszedłem do App Store. “Na pewno robię to źle. Muszą mieć przecież aplikację natywną”, pomyślałem.

Nie. Nie mają. Jest tylko webowa.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że ja do tej pory korzystałem z nowego narzędzia pobieżnie i tylko na iMacu w biurze domowym, gdzie przeglądałem dokumentację ”w tle”. Nie zwróciłem uwagi na to, że wcale nie działa na moich głównych komputerach, czyli iPadzie i iPhonie.

Okazało się więc, że nasze nowe narzędzie nie ma aplikacji natywnych i nie wspiera urządzeń mobilnych. Działa tylko w przeglądarce na Macu lub PC (zakładam, nie testowałem).

Zadałem sobie zatem proste pytanie: jak to jest możliwe, że wybraliśmy narzędzie, które nie wspiera naszych podstawowych platform?

Odpowiedź: bo wybieraliśmy je, siedząc w biurach domowych na Macach, nie testując go przez pryzmat naszych wszystkich wartości, w tym zasady “pełnej mobilności”. A przecież tak bardzo pilnujemy jej, pracując dla dla naszych klientów! Nie przypilnowaliśmy jej jednak, szukając rozwiązania dla siebie.

Efekt jest taki, że wybrawszy takie narzędzie, wykluczyliśmy współpracę mobilną a tym samym - wielu z nas samych! Nagle nie można “szybko czegoś skomentować” za pomocą smartphone’a lub tabletu. Nie można brać udziału w pisaniu dokumentacji… chyba, że pracuje się w biurze na Macu.

A miało być mobilnie…

Nie o taką firmę walczyłem. Nie o takiej przyszłości marzyłem. Nie po to napisałem książkę “iPadOnly”.

Będzie zatem bolało, ale musimy zmienić to narzędzie. Co więcej, musimy przefiltrować wszystkie narzędzia, jakich używamy, pod kątem naszych wartości. Musimy upewnić się, że możemy z nich korzystać w każdych okolicznościach. Musimy zapewnić sobie taki sam komfort pracy, jaki oferujemy klientom.

W końcu jest rok 2016. Jeśli teraz nie będziemy uważali “mobile” za wartość, to kiedy?

Przy okazji dochodzi oczywiście konkretny argument produktywnościowy - jeśli narzędzie nie jest dostępne na jakiejś platformie, to nie będziemy z niego korzystać. Sytuacja, w której dla jednego rowiązania trzeba przestać korzystać z ulubionego urządzenia dowodzi, że to narzędzie zdecydowanie nie jest dla nas!

Co o tym sądzisz? Przesadziłem, czy mam rację? Daj mi znać na Twitterze :-)

Dlaczego “mobile” jest wartością, “mobile” jest ważny i “mobile” jest faktycznie pierwszy.