MS

Hej, tu Michał Śliwiński, założyciel Nozbe - aplikacji do zadań dla nowoczesnych zespołów. Po polsku piszę o produktywności. Wierzę, że praca to nie jest miejsce do którego idziesz, ale to co robisz.

Mój najbardziej produktywny iPhone będzie najmniejszy

👨🏼‍💻iMagazine

Jesień jest co roku pod znakiem iPhone’ów. W tym roku pomimo pandemii i lekkiego związanego z tym obsuwu, mamy do wyboru aż 4 modele iPhone’a i wbrew pozorom aż tak bardzo od siebie się nie różnią. Rozwijając Nozbe, działam w branży technologicznej i chcąc być zawsze na bieżąco z nowinkami, co roku zmieniam iPhone’a na najnowszego. Ale tym razem zmienię też na najmniejszego!

Ten felieton jest z wydania z listopada 2020 iMagazine

Powrót jednorękiego bandyty?

Obecnie mam iPhone’a 11 Pro, więc naturalnie chciałem zamówić jego następcę - 12 Pro - w tym nowym kolorze “pacyficznym niebieskim”.

Jednak po wysłuchaniu podcastu ATP, gdzie Marco w odcinku 401 przyznał się, że najbardziej go cieszy nowy mniejszy rozmiar iPhone’a 12 mini, zacząłem zmieniać zdanie odnośnie tego, czego naprawdę w tym roku pragnę.

Wyjąłem z szuflady starego iPhone’a SE z roku 2016, czyli tego, który bazował na designie iPhone 5S i znowu doceniłem jak to fajnie mieć w ręku lekki telefon, którego bez problemu można obsługiwać jedną ręką.

Dlatego zacząłem oglądać różne recenzje, aby sprawdzić, czy przejście z iPhone’a 11 Pro na 12 Mini będzie dla mnie przyjemne czy bolesne? Co zyskuję a co tracę?

Kamery takie same wszędzie, a czy brak telephoto z modelu Pro ma znaczenie?

Wszystkie iPhone’y 12 mają takie same kamery szerokokątne. Co więcej w dwunastce znowu polepszyli główny aparat i dali mu przysłonę ƒ/1,6 zamiast 1,8.

Już w 11 Pro wiele razy było tak, że nawet jak używało się obiektu 2X, to i tak aparat wybierał cyfrowe powiększenie z obiektu głównego, bo różnica w przysłonie dawała znaczenie lepsze światło. W iPhonie 12 Pro aparat telephoto jest identyczny co w iPhonie 11 Pro, więc przypuszczam, że jeszcze częściej coś takiego będzie miało miejsce.

Dlatego zmieniając na Mini będę po prostu musiał pogodzić się z tym, że będę robił częściej zoom cyfrowy, ale nie będzie to miało takiego wpływu na jakość zdjęć.

Będę miał mniej ekranu, bo spadam z 5,8” na 5,4”

Zamiast zyskać 3 cale przeskakując z 11 Pro na 12 Pro, stracę 4 cale przechodząc na Mini. Ale właśnie sprawdzałem to na swoim telefonie i nie widzę jakiejś strasznej straty.

Ostatnio też zauważyłem, że jak chcę popracować to i tak nie sięgam za bardzo po telefon, ale po iPada Pro - także moim głównym sprzętem z iOS jest iPad, nie iPhone.

Z drugiej strony jak uprawiam sporty to i tak nie biorę ze sobą już telefonu bo wszędzie biegam po prostu z zegarkiem Apple Watch 6.

A jak już chcę używać telefonu, to wolałbym, aby był jak najmniejszy i jak najlżejszy. Obecnie iPhone 11 Pro waży całkiem sporo i czuję, jak mi obciąża kieszeń w spodniach.

Ale ekran będzie genialny i tak i tak!

W zeszłym roku iPhone 11 miał ekran LCD a iPhone 11 Pro ekran OLED. W tym roku takiej różnicy już nie ma! Wszystkie iPhone’y 12 mają ten sam ekran OLED i co więcej, tą samą warstwę ochronną Ceramic Shield. Czyli jakość ekranu będzie taka sama. Jedyna różnica ma być w jasności ekranu, bo te z Pro są o 20% jaśniejsze. Mam nadzieję, że to nie będzie miało dużego znaczenia w normalnym użytkowaniu.

Rezygnując w tym roku z modelu Pro tracę takie dodatkowe bajery jak LIDAR, którego mam w iPadzie i nie korzystam. I potencjalnie tryb ProRAW. Nie jestem fotografem, więc nie ma to dla mnie znaczenia. Gdybym był, to pewnie bym poszedł w model Pro Max, bo tam faktycznie jest dużo lepszy zestaw sensorów do aparatów.

Oprócz tego w tym roku modele 12 i 12 Pro naprawdę dużo się nie różnią. Ten sam super szybki procesor A14, identyczna jakość ekranu, taki sam główny aparat i do tego we wszystkich aparatach tryb nocny nawet w funkcji portretu.

W tym roku decyzja odnośnie iPhone’a to faktycznie wybór oparty głównie na preferencji a nie na funkcjach!

Ja chcę lekkiego i poręcznego jedno-rękiego bandytę!

Tak naprawdę, wybierając iPhone 12 Mini vs Pro, nie tracę za wiele, a zyskuję telefon, którego znowu będę mógł używać jedną ręką. Dzięki nowemu “kanciastemu” design’owi będzie mi się go tak samo fajnie z niego korzystało jak kiedyś to było w przypadku iPhone’ów 4, 4S czy 5 i 5S.

Do tego wszystkiego taki mały i lekki telefon (30% lżejszy, bo tylko 135 g vs 188 g) wejdzie do kieszeni każdych z moich spodni bez problemu.

Wprawdzie decydując się na iPhone’a 12 Mini mam do wyboru wiele kolorów, ale skłaniam się ku kolorowi czarnemu po prostu, bo wyglądem i wykończeniem przypomina mi iPhone’a 7 Plus w kolorze Jet Black.

Powrót do korzeni i historia zatacza koło!

Moje główne narzędzia pracy to komputery oparte o iOS, czyli iPhone i iPad. Jestem ciekawy, czy wybierając najmniejszy model nie będę żałował tej decyzji, ale chcę to sprawdzić.

Pamiętam jak po iPhonie 5S pokazały się iPhone’y 6 i 6 Plus. Wtedy już wiedziałem, że oba są dla mnie za duże, więc skoro i tak będę używał telefon dwoma rękami, to wezmę ten największy. I tak przez trzy lata żyłem z iPhone’ami w rozmiarze Plus: 6 Plus, 6S Plus i 7 Plus.

Potem przyszła kolej na iPhone’y z serii X, które były mniejsze ale miały ciągle całkiem spore ekrany. Znowu trzy lata minęły z iPhonem X, XS i teraz 11 Pro.

Teraz czas na miniaturyzację. Wracam do rozmiaru tylko trochę większego niż iPhone 5S, za to z ekranem niewiele mniejszym niż moje stare “Plusy” (5,4” vs 5,5”). Zobaczymy co z tego będzie, ale bardzo się cieszę, że Apple poszedł tą drogą i wrócił do tworzenia fajnych małych telefonów. Dzięki serii 12 mamy telefon dla każdego, co jest super.

Mój najbardziej produktywny iPhone będzie najmniejszy